Spotkania

Bye bye “By the way” – spotkanie z Grzegorzem Klatką

W bardzo kameralnej atmosferze upłynęło 7 października 2016 r. spotkanie z fotoreporterem Grzegorzem Klatką, które w ten sposób oficjalnie wieńczyło prezentację jego wystawy ”By the way”. Uczestniczyli w nim m.in. kurator Krzysztof Miller, uczniowie Liceum Plastycznego w Tarnowskich Górach, uczący fotografii w tejże szkole prof. Stanisław Tarasek oraz Bart Zylla.

Wystawie „By the way” jej autor poświęcił bardzo dużo uwagi. Omówił genezę projektu, który narodził się w Pradze, gdzie Klatka – absolwent Instytutu Fotografii Twórczej w Opawie – zauważył pewną hermetyczność społeczeństwa czeskiego, niechętnie wpuszczającego obcych do swoich domów. Zostali więc sportretowani „wewnątrz”, w zamknięciu, ale nie mieszkań, lecz samochodów. Ilustrowanej pokazem slajdów opowieści o kulisach robienia tego cyklu towarzyszyło sporo anegdot. „By the way” to projekt pokazujący współczesny brak kontaktu między ludźmi – skomentował go bardzo trafnie Krzysztof Miller.

Drugim cyklem, który zaprezentował Grzegorz Klatka, był cykl poświęcony rodzimemu biznesowi, lub inaczej rzecz ujmując – polskiej przedsiębiorczości. Na pokazanych zdjęciach można to było zobaczyć jako pewnego rodzaju karykaturę, śmieszną i straszną w swej tandecie i kiczowatości. Stragany, humorystyczne zestawienia haseł, świat plastiku, obrazek bardzo przygnębiający i smutny. Podobne fotograficzne obserwacje Klatka poczynił także w Czechach. Na zdjęciach z pogrzebu zamordowanego jesienią 2008 r. młodego biznesmena Václava Kočki zobaczyliśmy przedstawicieli wielkiego biznesu, którzy również wyglądali nieco karykaturalnie.

Nie robię pięknych pocztówek, bo je można sobie kupić – stwierdził Klatka na zapytanie, czy nie robi także zdjęć bardziej estetycznych. – Fotografia nie jest od rejestrowania chwil przyjemnych, np. zdmuchiwania świeczek z tortu. Ja wyciągam aparat, gdy pojawia się problem. Zdjęcia mogą czasem ośmieszać ludzi, ale ja nie mam wyboru. Na pytanie Krzysztofa Millera, czy istnieje dla niego jako fotoreportera granica, której nigdy nie przekroczy, Klatka powiedział, że zrobi każde zdjęcie, ale nie każde pokaże. – Fotografowanie jest intuicyjne, a wybór intelektualny.

W czasie spotkania była jeszcze mowa m.in. o trudnych czasach dla fotografii reportażowej, której praktycznie nie ma gdzie pokazywać (zajmujące się tym pisma już nie istnieją), to samo dotyczy filmów dokumentalnych. A także o tym, czy można z takiej fotografii wyżyć.