Slajd

Koronki z płatków śniegu – promocja

Ozdobiona tak subtelnym tytułem debiutancka książka Gabrieli Anny Kańtor kryje w środku niejedną niespodziankę. Nie jest to bowiem liryczna opowieść o miłości czy dzieciństwie, na co mogłaby wskazywać okładka, ale poruszająca, nie wolna od humoru, a zarazem jednak bardzo poważna refleksja nad Śląskiem i śląskością, dotykająca tematów bliskich każdemu Ślązakowi. Czasami trudnych i bolesnych, niemniej pokazanych szczerze i bez wstydu. O tym, jak doszło do napisania tej wielopokoleniowej sagi rodzinnej (akcja toczy się w latach 1864 – 2015 i obejmuje dzieje potomków szlacheckiej rodziny z Polesia oraz rodowitych Ślązaków) i co jest jej przesłaniem opowiedziała w piątek 24 marca 2017 r. na spotkaniu promocyjnym w Centrum Kultury Śląskiej Gabriela Anna Kańtor.
Spotkanie – starannie obmyślane i przygotowane przez autorkę wspólnie z Ewą Parmą, która je poprowadziła – miało bardzo atrakcyjną formułę, różniącą się od tradycyjnych „spotkań z pisarzami”. Gospodynie wieczoru, ubrane w eleganckie, współczesne jakle projektu firmy ARTeria z Ornontowic, zasiadły bowiem przy stoliku udekorowanym piękną koronkową serwetą, a nieco z tyłu, w „saloniku”, snuli opowieść „z zaświatów” państwo Aleksandra i Jan Różyccy, wcielający się podczas czytania fragmentów powieści w książkowe duchy przodków Ruczajewskich.
Rozmowy Gabrieli Kańtor i Ewy Parmy oraz czytanie urywków, ilustrowane rodzinnymi fotografiami, były przeplatane występami dyplomantów Państwowej Szkoły Muzycznej I i II st. Im. G. Fitelberga w Chorzowie: Aleksandry Głuch (skrzypce), Pauliny Życińskiej (wiolonczela) oraz Adama Dzwonnika (gitara). W programie znalazły się nie tylko utwory klasyków (Bach, Wienianwski, Paganini), ale także współczesne kompozycje Maxima Diega Pujola i Johna Dowlanda (wyk. Adam Dzwonnik). Te muzyczne akcenty oraz przyćmione oświetlenie dodatkowo wzmocniły nastrój refleksji, który od czasu do czasu przeplatał się z delikatnym uśmiechem.
Rozpoczynając spotkanie, Gabriela Kańtor wyjawiła uczestnikom, że „Koronki z płatków śniegu” zostały odrzucone przez wiele śląskich wydawnictw jako nie rokujące zysku i że przyjęło je do druku dopiero warszawskie wydawnictwo MG, które specjalizuje się w tematyce pogranicza. Wiązało się z tym pewne nieporozumienie: warszawska redaktorka konsekwentnie przerabiała śląskie słowa na polskie, ale przyznała potem, że powieść otworzyła jej oczy na wiele kwestii wiążących się ze Śląskiem. Ponieważ książka jest sprzedawana w EMPIK-ach w całym kraju, pozostaje mieć nadzieję, że takich przypadków będzie więcej.
Jest to poza tym historia bardzo uniwersalna, która dotyka problemu tożsamości i próbuje odpowiedzieć na pytanie, co nas tak naprawdę kształtuje: ziemia i środowisko, na którym się wzrasta? Czy może rodzina żyjąca sto pięćdziesiąt lat temu, jak powieściowi Ruczajewscy? Mowa jest także o naszym stosunku do tego, co rodzime, jak np. śląska mowa, której czasami zaczynamy się wstydzić, a która w określonych momentach historycznych była także poważnym wyborem takiej czy innej opcji „tożsamościowej” (Polak, Ślązak czy Niemiec).
Właśnie wokół takich i innych ważnych śląskich dylematów obracała się rozmowa Ewy Parmy z Gabrielą Kańtor. Temat migracji szlachty kresowej i osiedlenia się przez nią na Śląsku posłużył do porównania z losami dawnych właścieli pałacu w Nakle Śląskim, hrabiów Henckel von Donnersmarck, którzy także musieli opuścić rodowe dobra. Panie zastanawiały się nad tym, czy istnieje „pamięć genów”, czyli czy dramatyczne losy śląskich mężczyzn, wyznaczane przez wojny i powstania oraz ciężką, nierzadko kończącą się śmiercią pracę na kopalni, mają wpływ na poglądy i postawy Ślązaków (wszystko, byle nie na dół – mówiło się w rodzinie pisarki). Kolejną kwestią stał się problem typowy dla pogranicza i dotykający niejednej śląskiej rodziny: podziały polityczne, zwłaszcza w okresie plebiscytów oraz stosunek do autonomii, często wywołujący kłótnie. Było też odniesienie do spektaklu Ingmara Villqista „Miłość w Koenigshutte”, który wyzwala emocje, oczyszcza i pozwala wybaczyć sobie śląskość oraz poczuć z niej dumę. Rozmowy śląskie i o Śląsku zakończyła konkluzja, że dla dzisiejszych Ślązaków ich miejsce urodzenia nie musi być przeszkodą w ułożeniu sobie życia gdzieś daleko w świecie. Filmowo zilustrował to taniec weselny córki pisarki (powieściowej Luizki), która poślubiła Argentyczyka i zamieszkała z nim w Argentynie (jej perypetie będą opisane w następnej powieści Gabrieli Kańtor). Pięknym i bardzo wzruszającym akcentem były dwa wiersze Ewy Parmy w jej autorskim wykonaniu: ”Gardinka (erotyk śląski)” – o heklowaniu firanki przez żonę czekającą na powrót górnika z kopalni, oraz „Koronka”, napisana specjalnie z okazji powieści.
Trzeba pielęgnować gwarę i nie wstydzić się rodzinnej tradycji (do czego mają zachęcać „Koronki z płatków śniegu”), ale być też otwartym na świat i skupić się na nowoczesności – zaapelowała na zakończenie tej części wieczoru promocyjnego Gabriela Kańtor. Jak można się było przekonać, tezy te – a także echa własnych przeżyć (kto nie miał dobrej babci z bombonami w kieszeni fartucha?) – doskonale trafiły do uczestników spotkania, ponieważ prawie wszystkie egzemplarze książki przywiezione do Centrum zostały wykupione, a po autograf ustawiła się kolejka. (W sprzedaży znalazły się także liczne numery kwartalnika „Fabryka Silesia”, który objął promocję „Koronek…” patronatem medialnym.)
Bardzo wiele osób zaangażowało się w organizację tej promocji, a specjalne podziękowanie należy się również siostrze Katarzynie Pudzisz, dyrektor DPS w Nakle Śląskim za pomoc w odwiezieniu młodych muzyków oraz oczywiście dyrektor PSM z Chorzowa pani Sabinie Kotyczce za zgodę na ich występ.

Fot. Magdalena Zaton